“Męczeństwo Świętego Mateusza” – obraz religijny o niezwykłym kunszcie wykonania

05/11/2022
Jeden z najlepszych malarzy historycznych swoich czasów, Caravaggio, słynie z naturalistycznego stylu malarstwa barokowego, który tchnął nowe życie w wielkoformatową sztukę biblijną w Rzymie, a później w Neapolu. Choć w życiu prywatnym jest ordynarny i brutalny, pozostaje jednym z najbardziej wpływowych włoskich artystów barokowych XVII wieku. "Męczeństwo Świętego Mateusza" wraz z siostrzanym dziełem "Powołanie Świętego Mateusza" (1599-1600) zostały namalowane dla kaplicy Contarelli w kościele San Luigi dei Francesi. Były to jego pierwsze poważniejsze zlecenia i zostały pozyskane dzięki pomocy jego głównego patrona, kardynała Francesco Marii Del Monte (1549-1627). W ciągu pięciu lat Caravaggio stał się czołowym malarzem obrazów religijnych w Rzymie. Co jednak wzbudziło wiele kontrowersji, zasłynął z malowania postaci nie jako idealnych, ale jako prawdziwych ludzi ze wszystkimi ich naturalnymi wadami i niedoskonałościami. Pomimo krótkiego i burzliwego życia, jego styl "karawagizm" wywarł duży wpływ na takich wielkich malarzy jak Rubens (1577-1640) i Rembrandt (1606-69), a on sam pozostaje jednym z najlepszych artystów wszech czasów.
Zgodnie z instrukcjami zostawionymi przez kardynała Matthew Contarelli, "Męczeństwo Świętego Mateusza" autorstwa Caravaggio przedstawia morderstwo Mateusza Ewangelisty, który podczas odprawiania Mszy został zabity przez żołnierza wysłanego przez Hirticusa, złego króla Etiopii. Hirticus był oburzony, gdy Mateusz potępił go za pożądanie własnej siostrzenicy Ifigenii, która była zakonnicą i przeoryszą klasztoru.
Prześwietlenie olbrzymiego dzieła o wymiarach 323 x 343 cm (323 x 343 cm) wykazało, że Caravaggio popełnił dwa falstarty przed podjęciem decyzji o ostatecznym kształcie kompozycji. Jego pierwsza próba przypominała manierystyczny obraz Cavaliere d'Arpino (1568-1640), który zdobił już kopułę kaplicy freskami. Zawierał zestaw małych figurek na tle masywnych elementów architektonicznych. Druga próba zawierała kolejną scenę tłumu, również definiowaną perspektywą, ale tym razem bardziej w stylu malarstwa renesansowego uprawianego przez Rafaela (1483-1520), a później przez Annibale Carracciego (1560-1609). Żadna z tych pierwszych prób zastosowania się do wytycznych Contarellego nie spotkała się z aprobatą Caravaggia, który, jak się wydaje, zaczął już rozwijać swój własny, bardziej dramatyczny styl, w którym postacie były definiowane przez światło i ciemność i gdzie cała przestrzeń (zwłaszcza tła) była kontrolowana za pomocą cienia.
W tym momencie, bez wątpienia czując się bardzo sfrustrowanym, Caravaggio porzucił męczeństwo i zamiast tego zajął się siostrzanym dziełem, "Powołaniem Świętego Mateusza". Mimo identycznych rozmiarów "Wezwanie" było łatwiejsze, ponieważ scena rozgrywała się w przyziemnym otoczeniu, a on mógł czerpać pomysły ze swojego wcześniejszego obrazu rodzajowego ("Wróżenie z ręki" i "Grający w karty"). Po zakończeniu "Wezwania" powrócił z nową energią i pewnością siebie do "Męczeństwa", zdecydowany namalować je na swój sposób.
Męczeństwo Świętego Mateusza - Caravaggio
Męczeństwo Świętego Mateusza - Caravaggio

Trzecia i ostateczna wersja jest prostsza i potężniejsza w przekazie. Nie ma budynków, jest mniej postaci, a akcja toczy się tuż przed widzem. Jest to również pierwsza praca na dużą skalę, w której pojawia się dramatyczny "tenebryzm" Caravaggia, który skupia uwagę na kluczowych obszarach obrazu, tak jak światło reflektorów wybiera piosenkarza lub aktora na scenie. W tym przypadku w centrum uwagi znajduje się zabójca, na chwilę przed tym, jak wbije swój miecz w leżącą postać św. Mateusza. Dwóch głównych aktorów otacza liczna tłum, wzdrygający się z przerażenia przed gwałtownością sceny i nadchodzącym śmiertelnym ciosem.

Odrobiną magii Caravaggio uchwycił moment największego dramatu (ostatnie kilka sekund życia Mateusza), tak jak zrobił to z "Powołaniem Świętego Mateusza". Tak jak fotografia wstrzymuje czas, tak pędzel Caravaggia petryfikuje mordercę, nieszczęsnego apostoła i wszystkich przechodniów w ich dramatycznych pozach.

Przyglądając się bliżej tej scenie, należy zwrócić uwagę na anioła na obłoku (u góry po prawej), który wyciąga dłoń mocno w dół, aby dać Świętemu palmę męczeństwa. Zobacz, jak prawa ręka Mateusza (daleka od okazania strachu przed jego nieuchronną śmiercią) w rzeczywistości sięga po dłoń. Te gesty pokazują, że ten obraz nie opowiada o horrorze śmierci, ale o powitaniu umęczonego świętego. Reprezentuje rodzaj intensywnego duchowego epizodu, który tak dobrze powinien pasować do katolickiej sztuki kontrreformacyjnej.

Chociaż obraz jest ciemny, jego główne cechy są dobrze oświetlone. W ten sposób białe ciało zabójcy, białe szaty Mateusza, oświetlone brzegi i boki półnagich postaci "wynurzają się" z ciemnych ścian kaplicy z wielkim dramatyzmem. W związku z tym warto zwrócić uwagę na niezrównane mistrzostwo Caravaggia w technice światłocienia (wykorzystaniu cienia do stworzenia realistycznej objętości jego postaci).

Oprócz światła i ciemności Caravaggio wykorzystuje ręce, nogi, ciała i gesty, aby skierować uwagę widzów. Na przykład pozycje lewego ramienia żołnierza, ramienia i dłoni anioła oraz nóg Świętego są starannie ułożone, aby skupić uwagę na twarzy Mateusza. Tymczasem zamieszanie i ruch widzów równoważą do pewnego stopnia poziome linie leżenia Mateusza, stopni i ołtarza, a także niewyraźne piony tła.

Chociaż obraz w kaplicy Contarellich był w dużej mierze dziełem Caravaggia, zapożyczył on elementy i pozy z różnych źródeł. Choć męczeństwo Mateusza nie było tematem szczególnie powszechnym, obraz o tej tematyce ten namalował kilka lat wcześniej Włoch Girolamo Muziano (1532-92), w kościele Santa Maria Aracoeli. Caravaggio doskonale znał twórczość Muziano, choć wydaje się, że silniejszy wpływ wywarły na niego figuratywne pozy w ołtarzu zatytułowanym "ZabójstwoŚwiętego Piotra Męczennika" (1527-29, Santi Giovanni Paolo, Wenecja) Tycjana (ok. 1485- 1576). Jednak ogólne znaczenie tej wcześniejszej pracy, z jej dramatycznymi listowiami, jest zupełnie inny.

Warto wspomnieć również o kilku innych szczegółach. Zapalona pojedyncza świeca na ołtarzu prawdopodobnie symbolizuje przemijanie ludzkiego życia, choć niektórzy krytycy sztuki interpretują to jako wiecznie obecne oko Boga. A twarz, która wyłania się z głębokiego cienia po lewej stronie, to autoportret Caravaggia, umieszczonego tam, jakby brał udział w tragedii, nadając jej w ten sposób wrażenie "tu i teraz". Ironia tego jest nieunikniona, sześć lat później brał udział w prawdziwym morderstwie, uciekał z kraju i resztę swojego krótkiego życia spędził jako zbieg.

Czytaj nasz blog tutaj.